• 23.10.14, 14:12

    takiego października bardzo nie lubimy.
    tylko na chwilę wychyliłam nos z domu i od razu zostałam porażona lodowatym powietrzem - co oznacza nawrót chorych zatok.
    cała morenka we mgle, cisza, spokój. cieszę się tym, bo za chwilę za ścianą ktoś zacznie kuć/wiercić/montować. i nie będe wstanie ani obejrzeć telewizji, ani usłyszeć własnych myśli.

    kiedyś śmiałam się z wszystkich gdyby , przesądów, a najbardziej z pregnancy brain. śmiejcie się póki możecie, potem każdą z was to WSZYSTKO dopadnie.
    mój mózg zmniejszył się do wielkości orzeszka (?!!?). doceniam teraz jak bardzo byłam zajebista, mogąc robić kilka rzeczy na raz. aktualnie jestem w stanie zrobić jedną rzecz, o ile za chwilę o jej zrobieniu nie zapomnę.

    koniec września i początek października był najgorszym okresem w moim życiu, który póki co tfu tfu chwilowo przeszedł.
    nienawidziłam całego świata i każdego z osobna, moich ciuchów,w które przestałam się mieścić, zmieniającego się ciała -chociaż do tej pory nie miałam z nim żadnych problemów.
    nienawidziłam siebie, słowa brzuch,brzuszek,okrąglutki i wszystkich podobnych. dobrze, że finalnie zepsuła mi się waga, bo jak to mawia jacek zajebiście psuło mi to mózg .

    musiałam wyrzygać tu wszystko, a nawet więcej.
    bo tak naprawdę
    jestem najszczęśliwszą osobą na świecie

    i czekam na ciebie

    aniołku